Wielkie emocje na zakończenie dnia

0
688
Hubert Hurkacz (POL) - Szymon Walkow (POL) vs Danylo Kalenichenko (UKR) - Pedja Krstin (SRB) - Poznań Open 2017 - 17.07.2017 r.

Pierwszy w tegorocznym turnieju mecz przy sztucznym oświetleniu szczęśliwy dla Polaków. Hubert Hurkacz i Szymon Walków pokonali w trzech setach duet Danyło Kaleniczeko i Pedja Krstin.

Kilka minut po godzinie 20 na korcie centralnym Parku Tenisowego Olimpia przyszedł czas na ostatni akcent poniedziałkowych zmagań. Co prawda była to dopiero pierwsza runda rywalizacji detalistów, ale przyniosła ona wielkie emocje dla licznie zgromadzonych na trybunach kibiców.

Oba duety bardzo mocno rozpoczęły to spotkanie, nie tracąc swoich podań serwisowych. Bardzo dobrze w obronie spisywał się Walkow, a pod siatką rządził Hurkacz. Z kolei ukraińsko-serbska para popisywała się bardzo dobrymi serwisami. O wyniku pierwszej partii zadecydowały dwa momenty. Przełamanie przy stanie 3:2, a także serwisy Hurkacza w momencie, gdy na tablicy wyników było 5:3 i 0:30. Młodzi wrocławianie wytrzymali nerwową sytuację i po 28 minutach gry mogli cieszyć się z wygrania pierwszej partii.

Druga partia była bardzo nieprzewidywalna. Polacy rozpoczęli seta od prowadzenia 2:0 i mieli szansę prowadzić nawet trzema gemami. Nie wykorzystali dwóch break-pointów, a kilka minut później po kilku prostych błędach na tablicy było 2:2. Mocnymi serwisami popisywał się Kaleniczenko, z którymi nie mogli sobie poradzić polscy zawodnicy. Ostatecznie zagraniczni zawodnicy wygrali seta 6:4 i wrócili do gry.

Poniesieni wygraną w drugiej odsłonie Kaleniczenko i Krstin rozpoczęli super tie-breaka bardzo skutecznie. W polu serwisowym z tonu nie spuszczał Ukrainiec i Polacy znaleźli się w trudnym położeniu. Na tablicy widniał wynik 4:7 i w polskim obozie zrobiło się bardzo nerwowo. W pewnym momencie Hurkacz miał nawet ochotę rzucić rakietą. Większy spokój zachowywał Walków, który tonował złość swojego kompana i to przyniosło niesamowity efekt. Polacy zdobyli pięć punktów z rzędu, wyszli na prowadzenie, a chwilę później tak chwalony Ukrainiec wyrzucił piłkę w aut i zakończył spotkanie.

Maciej Brzeziński