Roller coaster bez szczęśliwego zakończenia

0
482

24-letni Paweł Ciaś stoczył zacięty bój ze starszym o czternaście lat Victorem Estrellą Burgosem z Dominikany. Polak pokazał się z dobrej strony, jednak musiał uznać wyższość rywala. Przegrał 3:6, 6:1, 4:6 i już na pierwszej rundzie zakończył swój udział w Poznań Open 2018.

Tenisista z Trójmiasta uzyskał „dziką kartę”, którą pierwotnie organizatorzy poznańskiego challengera zamierzali wręczyć Kamilowi Majchrzakowi. Ostatecznie młodszy z Polaków zagra jednak w turnieju dzięki liście rankingowej, co otworzyło możliwość startu w Wielkopolsce Ciasiowi, który występuje przede wszystkim w turniejach rangi ITF. W 2017 roku wygrał zawody w Mrągowie, Koszalinie i egipskim Sharm El Sheikh. Niespełna trzy tygodnie temu dotarł do finału w Ustroniu. Dzisiaj w Parku Tenisowym Olimpia zmierzył się z Estrellą Burgosem. Dominikańczyk zajmuje obecnie 163. pozycję w rankingu ATP, a w lipcu 2015 roku był 43. rakietą świata.

Początek meczu był bardzo wyrównany, lecz wszystkie dłuższe wymiany wygrywał Burgos. Polak miał szansę przełamać rywala w trzecim gemie, prowadził 40-15. Nie wykorzystał okazji, co wyraźnie go podłamało. Zaczął popełniać błędy przy pierwszym serwisie, a drugi był znacznie słabszy. Został przełamany w czwartym gemie i przegrywał 1:3. Ciaś z każdym zagraniem odzyskiwał pewność siebie, grał coraz odważniej. Być może Polakowi pomogła zmiana rakiety. Pierwszego seta jednak nie uratował.

Polak z impetem rozpoczął drugą partię, dwukrotnie przełamał rywala i prowadził już 4:0. Przegrał swój serwis, lecz po chwili wygrał następne podanie przeciwnika. Ciaś przekonująco wygrał 6:1. Dobra gra Polaka wzbudziła zainteresowanie poznańskiej publiczności, trybuny coraz bardziej się zapełniały. 38-letni Burgos wytrzymał jednak presję i pewnie rozpoczął trzeciego seta. W kilku akcjach szczęście pomogło tenisiście z Dominikany i po pięciu gemach Polak przegrywał 0:5.

– Nawet przy 0:5 wiedziałem, że to jeszcze nie jest koniec. Grałem dalej, nie interesując się, jaki jest wynik. Robiłem swoje i to się opłaciło – mówił już po spotkaniu zmęczony 24-latek. Opłaciło się połowicznie, bowiem co prawda Polak wrócił do gry, doprowadzając do stanu 4:5, lecz przegrał swój serwis w dziesiątym gemie. Po blisko dwóch godzinach mecz zakończył się zwycięstwem Burgosa.

– Cały mecz rozegrałem na jednym, stabilnym poziomie. Może na początku meczu byłem za bardzo spięty, ale szybko opanowałem sytuację. Nadal cierpię na brak odpowiednich środków finansowych, bym mógł regularnie jeździć na challengery, stąd brakuje turniejowego doświadczenia na tym poziomie – dodał Ciaś, który wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo podczas Poznań Open. Do tej pory przegrywał pierwsze mecze w turniejach kwalifikacyjnych w latach 2013-2015, dziś odpadł w pierwszej rundzie turnieju głównego.

Michał Mijalski