Pójść w ślady ojca, czyli poznańska misja Caspera Ruuda

0
501

Cofnijmy się w czasie do początku sierpnia 1998 roku. W finale poznańskiego challengera ATP Norweg Christian Ruud pokonał w trzech setach Argentyńczyka Martina Rodrigueza. To był dla niego bardzo dobry rok również z innych powodów, bowiem cztery miesiące później na świat przyszedł jego jedyny syn, Casper.


W dzień poznańskiej wiktorii Ruud zajmował 109. miejsce w rankingu ATP, i w całej tej krótkiej historii nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie jeden szczegół. Za kilka dni, niespełna 19 lat później, do stolicy Wielkopolski przyjedzie jego potomek, który w turnieju Poznań Open będzie rozstawiony z numerem pierwszym. „Jedynkę” da mu… dokładnie 109. pozycja w aktualnym zestawieniu. Gdyby to był film, syn musiałby powtórzyć wyczyn ojca i na poznańskich kortach nie miałby sobie równych. Czy ma na to realną szansę?
Tradycje rodzinne
Ruud senior w całej karierze wygrał 10 challengerów w grze pojedynczej, do tego dołożył jedno zwycięstwo w grze podwójnej. Najbardziej owocny w sukcesy był dla niego wspomniany wyżej rok 1998, w trakcie którego najlepszy był jeszcze w angielskim Birmingham oraz niemieckim Furth. W życiu najwyżej notowany był na 39. miejscu w rankingu ATP, po stronie sukcesów może zapisać sobie z pewnością czwartą rundę Australian Open z 1997 roku, dwukrotnie trzecią na paryskich obiektach Roland Garros (1995 i 1999), ale także udział w… trzech igrzyskach olimpijskich! Reprezentował swój kraj w Barcelonie, Atlancie i Sydney, najlepszy wynik osiągając w Stanach Zjednoczonych (trzecia runda).
W trakcie liczącej niespełna 10 lat kariery zawodowej przekroczył w zarobkach milion dolarów, ale po najciekawsze sukcesy należy cofnąć się do czasów, gdy Christian był juniorem. Otóż w okresie, gdy miał 15-18 lat, dzierżąc tytuł najlepszego młodego tenisisty Norwegii, nie przegrał spotkania. Ani jednego! Młody Casper kontynuuje nie tylko tenisowe tradycje taty, wszak jego ciotka Hedda (siostra Christiana) również znajdowała się w TOP 3 w swojej kategorii wiekowej przed ukończeniem 18. roku życia.
Idol? Rafa Nadal
Jeśli chodzi o Caspra, jego historię warto zacząć niezgodnie z chronologią. Mając 17 lat i za sobą jedynie grę z powodzeniem w zawodach z cyklu Futures, postanowił zadebiutować w challengerze w Sevilli. Do poważnych rozgrywek wkroczył wraz z drzwiami i futryną, bo turniej w stolicy Andaluzji wygrał! Stał się tym samym najmłodszym zwycięzcą challengera od wygranej bardzo znanego Alexendera Zvereva przed trzema laty. Skoro udało się osiągnąć świetny wynik w zawodach tej rangi, to poszedł krok dalej, zaczął startować w cyklu ATP World Tour, a w lutym tego roku dotarł do półfinału zawodów w Rio de Janeiro. W jego przypadku nie dziwi ani „jedynka”, która będzie towarzyszyć mu przy nazwisku w Poznaniu w trakcie kolejnych rund, ani to, że w swoim kraju jest postrzegany jako największa tenisowa nadzieja.
W tym roku zdobył wykształcenie średnie, jego sportowym idolem jest Rafa Nadal, preferuje grę forehandem, a jego trenerem jest Hiszpan Pedro Rico. W tym przypadku można powiedzieć, że południowy temperament idealnie łączy się ze skandynawskim spokojem i opanowaniem.
Powtórka po 19 latach?
Przewidywania na Poznań Open? Wiele zależy nie tylko od dyspozycji samego Caspra, ale także jego rywali. Oglądając grę Jerzego Janowicza na trwającym Wimbledonie, można spokojnie ostrzyć sobie zęby na zacięty bój obu panów. Lukas Rosol, Adam Pavlasek czy Florian Mayer również próbowali pokazać w Londynie z jak najlepszej strony. Bardzo istotną będzie z pewnością również motywacja Ruuda, jednak o nią kibice w stolicy Wielkopolski nie powinni się martwić. Powtórzenie zwycięstwa swojego ojca w challengerze rozgrywanym w tym samym mieście byłoby wyczynem w świecie tenisa bezprecedensowym, na tym poziomie bodaj pierwszym takim w historii.

Adrian Gałuszka