Dyrektor turnieju: Trzymam kciuki za Polaków

0
626

Krzysztof Jordan opowiada nam o gwiazdach tegoorocznej edycji challengera Poznań Open, który odbędzie się od 15 do 23 lipca na kortach Parku Tenisowego Olimpia.


Na kogo kibice powinni zwrócić szczególną uwagę podczas tegorocznego turnieju?
– W tym roku mamy naprawdę dwa duże nazwiska: Jurka Janowicza oraz Floriana Mayera. Żaden z nich, co prawda, nie jest rozstawiony z numerem jeden, ale biorąc pod uwagę ich dotychczasowe osiągnięcia, to oni będą największymi gwiazdami. Jurkowi udało się wygrać nasz turniej, był w pewnym momencie 14. rakietą świata. Z kolei Mayer to wielki gracz niemiecki, który grał z powodzeniem w dwóch kolejnych turniejach ATP w Sopocie. To wspaniała sprawa oglądać jego grę na korcie.

Dla kibiców z pewnością największy magnes będzie stanowić obecność w Poznaniu polskiej rakiety numer jeden, czyli Janowicza?
– Bardzo chcemy pomóc Jurkowi w odbudowaniu się po kontuzji, wierzymy w jego awans na światowych listach. Naszym celem jest także wsparcie go psychicznie, ale również pokazanie licznym obserwatorom i dziennikarzom, że warto kibicować temu zawodnikowi.

Można być już pewnym udziału w turnieju głównym pięciu Polaków.
– A pamiętajmy, że mamy jeszcze eliminacje, w których wciąż mamy cztery wolne miejsca. Liczymy na to, że przynajmniej jedna pozycja czy dwie mogą zostać zajęte przez naszych zawodników. Mamy jednak pewność, że zobaczymy czterech najlepszych polskich graczy, tego się trzymamy i będziemy trzymać kciuki, żeby w tym turnieju zaszli jak najdalej. Ja na pewno będą emocjonował się występami biało-czerwonych.

Spodziewa się Pan w tym roku większego zainteresowania ze strony kibiców?
– Wydaje mi się, że dobre rezultaty polskich tenisistów spowodują, że coraz więcej osób będzie nas odwiedzać w Parku Tenisowym Olimpia. Będzie na co popatrzeć, bo nasz obiekt jest coraz piękniejszy. Inną atrakcją dla kibiców mogą być mecze sesji wieczornej, przy wspaniałym oświetleniu, to wszystko tworzy wrażenie, jakbyśmy znajdowali się w teatrze. O tym będziemy informować na bieżąco, jednak jeśli pozwoli na to program turnieju oraz pogoda, z pewnością postaramy się kilka takich starć zaplanować.

Jak wygląda sprawa z pulą nagród tegorocznego Poznań Open?
– Jest ona nieco wyższa niż ubiegłym roku. Mamy 64 tysiące euro plus hospitality, jednak dla graczy nie jest już ono aż tak istotne. Dla nich liczy się bardziej liczba punktów, które można sobie dopisać w rankingu ATP. Za zwycięstwo w Poznań Open jest ona bardzo wysoka, bo wynosi aż 90, co daje nam miejsce w czołówce challengerów europejskich.

W jaki sposób będziecie próbowali zabezpieczyć się przed ewentualnym deszczem? Rok temu pogoda robiła różne psikusy i mocno utrudniała rozgrywanie meczów.
– Nie za bardzo mamy sposób, żeby się przed takimi warunkami obronić. Musielibyśmy mieć specjalne przykrycia na trzy korty ziemne, którymi na razie nie dysponujemy. W poprzednich latach również nie potrafiliśmy się skutecznie zabezpieczyć. To wymaga odpowiedniego sprzętu oraz konstrukcji, które od przyszłego roku – mam nadzieję – będą nam pomagać z tą złą aurą się mierzyć.

Rozmawiali Luiza Gąszczyk i Adrian Gałuszka