Casper Ruud żegna się z Poznaniem!

0
596

Pierwsza wielka niespodzianka Poznań Open stała się faktem! Rozstawiony z numerem 1 Norweg Casper Ruud odpadł już w drugiej rundzie turnieju po długim i zaciętym meczu z Czechem Zdenkiem Kolarem 6:7 (5-7), 4:6. Po wczorajszej porażce w deblu jeden z głównych faworytów do końcowego triumfu pożegnał się z poznańskim turniejem.

W drugiej rundzie na drodze Caspera Ruuda do powtórzenia sukcesu ojca sprzed 19 lat stanął niewiele starszy Czech, który dobrze czuję się na polskich kortach, co udowodnił w tym roku wygrywając dwa turnieje rozgrywane nad Wisłą. Najpierw w Sopocie, a potem tuż przed Poznań Open w Mrągowie. Już początek spotkania pokazał, że Norwega czeka trudniejsza przeprawa niż w pierwszym, poniedziałkowym spotkaniu przeciwko Rumunowi Cornei.

Na początku spotkania obaj tenisiści wygrywali zgodnie swoje podania, lecz pierwszym, któremu udało się „przełamać” rywala, był niespodziewanie Kolar, który wyszedł na prowadzenie 4:2. Po chwili Norwegowi udało się jednak dogonić przeciwnika i wyrównać stan seta. Na tym emocje się jednak nie skończyły, gdyż doszło do tie-breaka, w którym zwycięzcą okazał się 20-letni Czech. W trakcie pierwszej odsłony meczu wielokrotnie widać było zdenerwowanie w grze Ruuda, a przyczyna tego zachowania wyjaśniła się po zakończeniu seta, gdy jeden z głównych faworytów imprezy musiał skorzystać z pomocy fizjoterapeuty. Po kilku minutach przerwy niespełna 19-letni Norweg zdecydował się powrócić do gry.

Kontuzja nadgarstka zrobiła swoje, gdyż także w drugim secie 109. tenisiście świata szło jak po grudzie. Grymas na twarzy właściwie nie opuszczał zawodnika. Bardzo zacięty był szczególnie trzeci gem, trwający długie minuty, który ostatecznie zapisał na swoim koncie Kolar. Później ponownie obaj zawodnicy wygrywali swoje gemy, lecz ostatecznie to Czech w końcówce seta przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając tę odsłonę 6:4, a także całe spotkanie.

W ćwierćfinale rywalem Kolara będzie zwycięzca spotkania pomiędzy Kamilem Majchrzakiem a Guido Andreozzim. Z rywalizacji z Polakiem z pewnością ma dobre wspomnienia, gdyż pokonał go w finale czerwcowego turnieju w Sopocie.

Wojciech Dolata