ATP Tour nie zatrzymuje się. Zwycięzca Poznań Open 2022, Francuz Arthur Rinderknech po finałowym meczu w Parku Tenisowym Olimpia bardzo spieszył się na samolot, bo przenosi się z turniejów rozgrywanych na ceglanej mączce na trawę. Numer 1 poznańskiej imprezy zagra teraz w Stuttgarcie. Zanim wyjechał, podzielił się jednak krótko wrażeniami z tygodnia spędzonego w stolicy Wielkopolski.

 

ADAM ADAMCZAK: W finale grałeś z Chilijczykiem Tomasem Barriosem Verą i wygrałeś 6:3, 7:6 (7-2). To był dla was z pewnością ciężki, ale i dobry mecz, a pogoda z pewnością nie ułatwiała zadania. Jakbyś podsumował to spotkanie?

ARTHUR RINDERKNECH: – Cóż, po raz pierwszy w przeciągu całego turnieju zrobiło się tak gorąco, więc były to dość ciężkie warunki do gry. Dodatkowo sam mecz jak na dwa sety był bardzo długi. Na pewno więc nie było to łatwe spotkanie, ale bardzo się cieszę, że udało mi się wygrać.

Który fragment meczu był według ciebie kluczowy? Przełamanie w pierwszym secie przy stanie 4:3, tie-break w drugim czy może inny moment?

– Oczywiście ten gem w pierwszym secie był niezwykle ważny, bo wcześniej zarówno mi udało się przełamywać serwis Tomasa, jak i jemu mój. Tak naprawdę jednak każdy punkt w tym meczu był kluczowy. Walczyłem jednak o to zwycięstwo z całych sił i po dobrym tie-breaku dopiąłem swego.

Już wcześniej wspominałeś, że bardzo podoba ci się gra w Poznaniu. Jakie są twoje ogólne wrażenia z gry w całym turnieju?

– Bardzo dobrze mi się tutaj grało. Poznań to świetne miejsce do gry w tenisa, pogoda też znakomicie dopisała, przez cały tydzień prawie w ogóle nie padało. Bardzo podobała mi się też reakcja miejscowej publiczności, szczególnie dzisiaj w finale. Ogólnie więc mogę powiedzieć, że to był dla mnie świetny tydzień.

 

Rozmawiał Adam Adamczak