Andrzej Kapaś pożegnał się z Poznań Open

0
702

Po przedpołudniowym awansie do drugiej rundy Michała Dembka pochodzący z Kijowa, ale mający polskie obywatelstwo Andrzej Kapaś miał szansę zostać drugim reprezentantem gospodarzy w tej fazie Poznań Open. Zadania nie miał jednak łatwego, bo jego przeciwnikiem był notowany na 276. pozycji w rankingu ATP Pedja Krstin. I to Serb okazał się ostatecznie lepszy, ale po twardej, trzysetowej walce.

Nadzieją zawodnika z polskim paszportem mógł być długi pojedynek deblowy, w którym dzień wcześniej brał udział Krstin. W parze z Ukraińcem Danylo Kaleniczenko przegrał z duetem gospodarzy – Hubertem Hurkaczem oraz Szymonem Walkowem.

Obaj tenisiści zmierzyli się ze sobą po raz pierwszy. Krstin, który ma za sobą liczne zwycięstwa w zawodach z cyklu futures odniesione od Serbii przez Algierię aż do Wenezueli, nie wszedł dobrze w mecz. Pierwszy gem przyniósł Kapasiowi wygraną przy serwisie rywala, w trzecim miał trzy break-pointy, jednak tym razem wyżej rozstawionemu przeciwnikowi udało się wyjść z tarapatów obronną ręką. Polak jednak w pierwszej partii grał co najmniej solidnie, długimi momentami wychodziło mu wiele trudnych zagrań, dodatkowo sprzyjało mu szczęście. Ostatecznie zwyciężył 6:4.

Druga część gry to już załamanie w grze Kapasia. Jego serwis nie funkcjonował tak dobrze, jak w poprzednim secie, mylił się dość często przy łatwych forhendach, do tego Serb wyraźnie się obudził. Mobilizował się on energicznie po zarówno przegranych, jak i wygranych wymianach, i widać było tego efekty. Długo zanosiło się na wygraną do zera, ale ostatecznie kijowianin ugrał jednego gema. Tenisista, który zwyciężył w deblowym challengerze w Szczecinie w duecie z Marcinem Gawronem przed sześcioma laty, musiał znacząco poprawić grę w decydującej partii, jeśli myślał o dołączeniu do grona zawodników mających zapewniony awans do drugiej rundy. Tak się nie stało. Mimo podjętej walki musiał w niej uznać wyższość rywala.

– Nie udało mi się powrócić w stu procentach na prawidłowe tory w pierwszym secie, jednak w dwóch następnych moja gra wyglądała o wiele lepiej. Z początku Kapaś grał niewiarygodnie, wychodziło mu wszystko, to z pewnością mi nie pomagało – mówił Krstin.

Te słowa Serba po zakończonym spotkaniu najlepiej oddają przebieg trzeciego seta. Seta najbardziej zaciętego, jednak ostatecznie wygranego przez faworyta. Swojego przyszłego konkurenta, Adama Pavlaska, zna bardzo dobrze, obaj rywalizowali ze sobą wielokrotnie. Wygrany starcia z Kapasiem po meczu podkreślał, że wraz z Czechem są bliskimi znajomymi, więc zna również dobrze sposób, w jaki reprezentant naszych południowych sąsiadów prowadzi grę.

Adrian Gałuszka