W czwartek na korcie numer 1 zostały rozegrane spotkania 1/8 finału challengera Poznań Open 2019. Oba zapewniły kibicom wiele emocji i potrzebne były trzy sety do końcowego rozstrzygnięcia.

O godzinie 11 na korcie pojawili się Zdenek Kolar oraz Rudolf Molleker. Zawodnicy rozpoczęli starcie od wygrania swoich gemów serwisowych. W trzeciej odsłonie podający Niemiec prowadził już 40:15, ale chwila rozkojarzenia sprawiła, że triumfator sześciu challengerów w deblu doprowadził do równowagi. Molleker wygrał jednak dwie kolejne wymiany i zapisał gema na swoim koncie. Następne dwie partie to gładkie zwycięstwa serwujących i mieliśmy rezultat 3:2 dla 18-latka. Chwilę potem mogliśmy oglądać pierwsze przełamanie. Podający Czech popełnił kilka niewymuszonych błędów, dzięki czemu zawodnik trenujący w Mouratoglou Tennis Academy wyszedł na dwugemowe prowadzenie (4:2). Nasz zachodni sąsiad nie potrafił jednak tego wykorzystać i już w kolejnej odsłonie też dał się przełamać. Kolarowi pomogło trochę szczęście, bo zagrał po taśmie, a odgrywający Molleker wyrzucił piłkę poza kort (4:3). Wygrana partia dodała Czechowi jakby skrzydeł i zapisując na swoim koncie następne trzy gemy triumfował w całym secie 6:4.

Drugi set, mówiąc nomenklaturą piłkarską był „do jednej bramki”. 173. rakieta świata pozwoliła ugrać Czechowi tylko jednego gema i wygrywając 6:1 doprowadziła do decydującej partii. Ten rozpoczął się pełnym długich wymian gemem, który trwał ponad kwadrans. Ostatecznie zapisał go na swoim koncie podający Kolar. Po kolejnych siedmiu partiach mieliśmy remis 4:4. Czech popełnił kilka błędów w kolejnym gemie przy swoim podaniu i to okazało się dla niego zgubne w skutkach. Molleker nie pozostawił mu złudzeń i wygrywając swoje podanie zameldował się w ćwierćfinale rozgrywek. Tam na 18-latka czeka już Francuz Quentin Halys.

Po nich na kort weszli Alessandro Giannessi oraz Daniel Masur. Pierwszy set włosko-niemieckiej pary trwał niespełna godzinę. Zawodnicy wygrywali swoje podania nie pozwalając się przełamać i na tablicy świetlnej mieliśmy rezultat 6:6. Oznaczało to, że o końcowym rozstrzygnięciu musiał zadecydować tie-break. Tam zeszłoroczny półfinalista objął prowadzenie 4:0, którego nie dał sobie wyrwać do końca partii i ostatecznie zapisał ją na swoim koncie w stosunku 7-4.

Zwycięzca turnieju w Szczecinie z 2016 roku w drugim secie dwukrotnie dał się przełamać, samemu dokonując tej sztuki tylko raz i tym razem to monachijczyk cieszył się z wygranego seta (6:4). Podobnie jak i w pierwszym dzisiejszym meczu na korcie numer „jeden” tak i w tym oglądaliśmy trzeciego seta. Włoch oddał w nim inicjatywę swojemu rywalowi nie podejmując ryzykownych decyzji. I to się opłaciło. „Wally” popełnił kilka zgubnych dla niego w skutkach błędów i przegrał trzeciego seta 3:6, a całe spotkanie 1-2. Rywalem Alessandro Giannessego w 1/4 finału będzie inny Włoch, Andrea Vavassori.

Bartosz Węgielnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here