Doświadczenie górą nad młodością! Hiszpan Tommy Robredo wygrał finałowy mecz z Rudolfem Mollekerem 5:7, 6:4, 6:1 i zwyciężył w Poznań Open 2019. Po raz trzeci w karierze wygrał turniej na polskiej ziemi.

Obaj zawodnicy są w zupełnie różnych momentach swoich karier – 37-letni Tommy Robredo już powoli kończy swoją przygodę ze światowymi kortami po ponad 20 latach występów, z kolei Rudolf Molleker kilka miesięcy temu skończył 18 lat i wielu ekspertów wróży mu wielką karierę. Obecność Hiszpana, jak i Niemca w finale Poznań Open jest zaskoczeniem, gdyż jedynie urodzony na Ukrainie tenisista był rozstawiony w tym turnieju. Przyznano mu jednak dopiero „piętnastkę”, zaś pochodzący z Katalonii Robredo przyjeżdżając do stolicy Wielkopolski był jednym z najniżej notowanych w rankingu uczestników imprezy. Choć oczywiście nikt nie zapominał o tym, że to najbardziej utytułowany z graczy, którzy pojawili się w Parku Tenisowym Olimpia, bo to niegdyś piąta rakieta na świecie.

Finaliści poznańskiego challengera dotychczas mierzyli się trzykrotnie. Dwa lata temu w Eckental lepszy okazał się jeszcze Robredo, jednak w dwóch tegorocznych pojedynkach – w turnieju w Murcii, a także niedawnych eliminacjach do Rolanda Garrosa w Paryżu wygrywał sobotni pogromca Polaka, Huberta Hurkacza, który był turniejową „jedynką”.

Decydujące o triumfie spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej gry obu tenisistów, z których każdy wygrywał gemy przy własnym podaniu. W rywalizacji młodości z doświadczeniem jeden i drugi zawodnik miał swoje atuty, lecz początkowo górować zaczęła rutyna Robredo, który przełamał Mollekera w piątym gemie. Zmotywowało to Niemca, który momentalnie odpowiedział tym samym, doprowadzając do remisu. Przy stanie 3:3 kibice zgromadzeni na trybunach kortu centralnego mogli oglądać bardzo zaciętą grę, pojedynek grającego znacznie bardziej siłowo oraz energicznego 18-latka ze spokojnym, prezentującym techniczny i urozmaicony tenis Katalończykiem. Tę walkę przechylił ostatecznie na swoją korzyść Molleker. W dalszej części seta obaj tenisiści powrócili do zgodnego wykorzystywania własnego podania. Mimo młodego wieku, Niemiec okazywał swoją wytrzymałość psychiczną, wygrywając najdłużej trwające gemy w tej części. W ten sposób wyszedł na prowadzenie 6:5, mimo że Robredo miał wówczas trzy break-pointy. Był to kluczowy moment tej partii, gdyż w kolejnym gemie przełamany został zwycięzca dwunastu turniejów ATP, co zadecydowało o wyniku 7:5 na korzyść pogromcy Hurkacza.

Druga odsłona meczu rozpoczęła się podobnie jak pierwsza – od wyrównanej gry obu finalistów, z których żaden nie mógł uzyskać wyraźnej przewagi. Obserwując to spotkanie było widać, że Robredo grał kiedyś na najwyższym, światowym poziomie, prezentując raz po raz piękne zagrania, które nagradzali brawami widzowie. Determinacja, mocny serwis, a także silny oburęczny backhand powodowały jednak, że przez większą część seta Molleker nie ustępował na tablicy wyników swojemu rywalowi. Tak jak w pierwszej partii wygrany najdłuższy gem napędził Mollekera do wygranego seta, tak podobny wyczyn okazał się kluczowy dla doświadczonego Hiszpana, który chwilę później przełamał przeciwnika i objął prowadzenie 5:4. W kolejnym nie pozostawił złudzeń młodszemu o niemal 20 lat Niemcowi, wyrównując stan rywalizacji.

Przegrany set osłabił zapał oraz siły Mollekera, który już na samym początku trzeciej partii został przełamany przez przeciwnika. W kolejnym gemie przewaga Robredo jeszcze się powiększyła i mimo że na moment otrząsnął się Niemiec, dwukrotny zwycięzca turnieju w Sopocie sprzed lat wyszedł na prowadzenie 4:1. Z każdą piłką można było zaobserwować coraz większą frustrację i zmęczenie urodzonego na Ukrainie tenisisty. Widać to było w szóstym gemie, gdy po kłótni z sędzią został całkowicie wytrącony z równowagi, a chwilę później było już po meczu. Pewne zwycięstwo 6:1 w tym secie potwierdziło lepszą dyspozycję Robredo, który wygrał po ponad roku kolejny turniej w swojej długiej i przepełnionej sukcesami karierze.

Wojciech Dolata

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here