„Krok po kroku, rok po roku…”

0
994

O zmianach w regulaminie rozgrywek ATP, drodze do organizowania w Poznaniu meczów Pucharu Davisa, modlitwach, rozgrzanych telefonach i kursie gotowania. Przed zbliżającym się Poznań Open 2019 szczegółowo przepytaliśmy Krzysztofa Jordana, szefa Parku Tenisowego Olimpia i dyrektora turnieju.

Panie dyrektorze, każdego roku coś się zmienia na terenie Parku Tenisowego Olimpia, stale rozbudowujecie infrastrukturę. Co nowego tym razem zobaczą kibice podczas Poznań Open?

Od trzech lat jesteśmy w mocnym postanowieniu poprawy jakości na naszym obiekcie. Budynek, w którym się obecnie znajdujemy to tak zwane zamknięcie krótkiego boku kortu centralnego, dzięki niemu możliwe jest oglądanie meczów w bardzo dobrych warunkach. Mamy w planach, by po drugiej stronie kortu centralnego, czyli tam, gdzie od 15 lat budujemy trybunę z rusztowań, też stanął mały budynek, który zamknie ten nasz kort. Mam nadzieję, że to pozwoli nam myśleć w przyszłości o jeszcze większych turniejach, może o meczach w ramach Pucharu Davisa czy Federacji. Udało nam się razem z miastem Poznań zbudować zaplecze gastronomiczne, bardzo estetyczny budynek. Będzie on służył wszystkim na naszym terenie. Krok po kroku, rok po roku, pięciolatka po pięciolatce robimy wszystko, by nasz obiekt stawał się coraz piękniejszy.

Turniej Poznań Open szesnasty raz odbędzie się w obecnej formule. Czy coś jeszcze może zaskakiwać organizatorów z takim doświadczeniem na etapie przygotowań do imprezy?

Wszystko może zaskakiwać! Od ośmiu miesięcy obowiązuje zupełnie nowy regulamin rozgrywania turniejów challengerowych. Szczerze mówiąc, nie jest on po naszej myśli. Stawia przed nami znacznie większe wymagania, więcej meczów, potrzeba więcej obsługi. W tym roku zobaczymy aż 48 zawodników w turnieju głównym. Zobaczymy, to będzie dla nas novum. Wiemy, że będziemy musieli wcześniej rozpoczynać mecze i później je kończyć. Już teraz wszystkich kibiców tenisa proszę o modlitwę za dobrą pogodę (uśmiech).

Rok temu rozmawialiśmy przed tym, jak turniej po raz pierwszy odbywał się w innym terminie, w czerwcu. Wtedy pan mówił, że dopiero post factum zobaczymy, jak to wpłynie na frekwencję. Czy można już coś powiedzieć? Jest pan zadowolony z tej zmiany?

Jesteśmy zadowoleni. Przede wszystkim analizy i prognozy pogodowe, w statystycznym ujęciu całorocznym, wskazują, że w czerwcu od kilku już lat jest lepsza pogoda niż w lipcu. Po drugie, to jest okres niewakacyjny – to na pewno krok w stronę publiczności, w stronę wszystkich mieszkańców Poznania i okolic. Turniej nie pokrywa się w czasie z wyjazdami na wypoczynek.

W tym roku eliminacje przybiorą zupełnie inną formę niż dotychczas, zaś turniej główny jest rozszerzony z 32 do 48 tenisistów. Warto zauważyć, że zgodnie z obowiązującymi zmianami w przepisach, mecze rozgrywane być mogą tylko na trzech kortach.

Zdecydowanie tak, mecze zaczynać się będę wcześnie rano, kończyć wieczorem. Pewne decyzje światowej federacji nie są po naszej myśli, ale nasza licencja na korzystanie z tego fantastycznego wydarzenia zakłada, że musimy się bezwzględnie podporządkować wszelkim korporacyjnym zasadom. Robimy to, chociaż nie zawsze wszystko nam się podoba.

Rosną szansę na sesje wieczorne, prawda?

Absolutnie rosną szanse na sesje wieczorne.

Turniej jest rozgrywany podczas trwania paryskiego Wielkiego Szlema. Czy liczymy na to, że ktoś z mocnych, znanych zawodników zagości na Poznań Open?

Już w zeszły roku tego doświadczyliśmy. Przypominam, że paryski turniej jest dla 128 singli, co oznacza, że aż 64 odpada w pierwszej rundzie. Mieliśmy w 2018 roku 10-12 telefonów od tenisistów, którzy po pożegnaniu z Roland-Garros chcieli otrzymać od nas „dzikie karty”. Postawiliśmy wtedy na Hiszpana Marcela Granollersa, świetnego gracza. Jestem przekonany, że i tym razem telefony się rozdzwonią w tej sprawie. Wszyscy zawodnicy, którzy mają szansę gdzieś grać w takich turniejach, chcą grać.

Proszę powiedzieć co nieco na temat obsady, którą już znamy. Filip Krajinovic 69. miejsce w rankingu ATP, są też byli finaliści Poznań Open jak Aleksiej Watutin czy Taro Daniel.

Oj tak, jest też Blaz Rola, który gra ciekawy tenis. Zobaczymy znanego wszystkim kibicom tenisa Tommy’ego Robredo. Na liście znajdziemy kilku graczy, którzy już u nas grali i chętnie do nas wracają. Jeżeli chodzi o poziom gry, o poziom sportowy imprezy, jestem spokojny. To jest dobry czas do gry na ziemi, on się powoli kończy, zawodnicy za chwilę będą myśleli o grze na trawie. Ci, którzy przyjeżdżają, muszą być w dobrej formie.

Kibiców zawsze najbardziej interesować będą Polacy. Co w tym temacie mamy im do przekazania?

Cieszymy się niezwykle z tego, że przyjeżdża do nas ostatecznie Hubert Hurkacz, czyli ubiegłoroczny zwycięzca. Byłem z nim w stałym kontakcie, mocno mu kibicowaliśmy podczas poniedziałkowego starcia z Novakiem Djokoviciem w Paryżu. Potem rozmawialiśmy i Hubert potwierdził mi, że pojawi się w Poznaniu, co jest dla nas świetną wiadomością. Czekamy też na innych. Od wielu lat wspieramy najzdolniejszych polskich młodych zawodników, tym razem jest podobnie – mamy „dzikie karty” dla naszych najzdolniejszych juniorów. W deblu zagrają Marcin Matkowski z Kacprem Żukiem. Bardzo się z tego cieszymy, wszyscy znamy Marcina, on grał kiedyś w Poznaniu z Mariuszem Fyrstenbergiem, teraz powoli, powoli kończy karierę, ale jest w świetnej formie, wciąż gra wielkie turnieje ATP. Będzie co oglądać, zwłaszcza, że gra Matkowskiego w deblu to jedna z najbardziej widowiskowych gier na świecie ze względu na serwis i fantastyczne zachowanie. Cieszymy się bardzo, że przyjeżdża.

Musi paść to pytanie, choć ono pewnie nie będzie łatwe. Co z Kamilem Majchrzakiem?

Tego nie wiemy. Nie znamy powodów jego decyzji o niezgłaszaniu się do naszego turnieju. Nie mamy z tym nic wspólnego, nic więcej nie możemy powiedzieć oprócz tego, że żałujemy. Tyle. Może ma inne plany szkoleniowe? Musimy to akceptować i koniec.

W tym roku w turniejowej obsadzie jest też gość z bardzo dalekiego kraju, bo przyjedzie do nas Ze Zheng z Chin.

Jest nam z tego powodu niezmiernie miło. Bodaj pierwszy Chińczyk, który u nas zagra. Będziemy musieli przygotować jakieś chińskie danie w naszym menu. A może to jego poprosimy o przygotowanie czy naukę gotowania chińskich specjałów dla naszego staffu gastronomicznego (śmiech).

Gościem oficjalnej konferencji przed Poznań Open był Wojciech Fibak, czyli dobry duch tego turnieju. Wsparcie pana Wojciecha pewnie jest nieocenione.

Wojtek jest wspaniałym rozmówcą, wie wszystko o światowym tenisie, pewnie najlepiej w Polsce zna się na tej dyscyplinie sportu. Ma bardzo rzadką umiejętność „czytania gry”. Był wielkim graczem i jest wielkim znawcą tenisa.

Telewizja. Od roku współpracujecie z Polsat Sport. Ta współpraca układała się na tyle dobrze, że będzie kontynuowana?

Jesteśmy dumni, ponieważ telewizja sama zwróciła się do nas o zwiększenie rozmiaru transmisji, będziemy na antenach Polsatu Sport już od piątkowych ćwierćfinałów. W sam piątek będziemy ponad 8 godzin na antenie, to coś niesamowitego!

Poznań Open to też imprezy towarzyszące. Co tym razem przygotowaliście dla fanów tenisa?

Tradycją jest to, że oprócz dbania o jak najwyższy poziom turnieju głównego, organizujemy szereg imprez towarzyszących. W tym roku odbędzie się koncert Julii Pietruchy, mamy w planach players party dla zawodników, turniej golfowy na Kalinowych Polach, oficjalny bankiet ATP. Dużo się dzieje. Przyjeżdża dużo gości, VIP-ów.

Na początku czerwca piłkarska reprezentacja Polski U21 będzie się przygotowywała w Grodzisku do młodzieżowych mistrzostw Europy. Trener Czesław Michniewicz jest znanym pasjonatem tenisa, lubi się tu pojawiać. Możemy liczyć na jakieś wizyty?

Szef biura prasowego turnieju, a prywatnie pasjonat piłki nożnej, związany z Lechem Maciej Henszel pewnie będzie nad tym pracował. Zdradzę, że myślimy o tym, by zorganizować imprezę towarzyszącą dla trenerów piłkarskich, ale o tym porozmawiamy w przyszłym roku.

Rozmawiał Michał Mijalski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here