Cztery godziny na korcie!

0
440

W poniedziałkowych spotkaniach pierwszej rundy Poznań Open toczonych na korcie numer 1 było niezwykle gorąco. Na szczęście nie tylko ze względu na żar lejący się z nieba. Ogromnych emocji dostarczyli nam zwłaszcza Facundo Arguello oraz Norbert Gombos. Ich spotkanie trwało blisko cztery godziny!

To było ostatnie starcie na „jedynce”. Argentyńczyka i Słowaka w rankingu ATP dzieliły zaledwie cztery miejsca i na placu gry było to widać. Pierwszy set był niezwykle wyrównany. Obaj tenisiści długo wygrywali swoje podania i dopiero w siódmym gemie Arguello zdołał przełamać swojego rywala. Wyżej rozstawiony tenisista nie pozostał dłużny i już w kolejnej odsłonie odpłacił się tym samym. Po czterech kolejnych gemach mieliśmy remis 6:6, który oznaczał tie-breaka. W nim obraz gry był kompletnym zaprzeczeniem rozegranych już gemów i Latynos wygrał do zera.

Początek drugiej partii Argentyńczyk rozegrał wciąż, będąc na fali z końcówki poprzedniej i prowadził już 4:1. Gdy wydawało się, że mecz niebawem się zakończy, Słowak wrócił do gry wygrywając trzy kolejne gemy. O ostatecznym rozstrzygnięciu w partii znowu musiał zadecydować tie-break. W nim solidniejszą grę prezentował Gombos i wygrał 7-5.

Decydujący, trzeci set do pewnego momentu toczył pod dyktando Słowaka. Przy stanie 5:3 dla niego i przewadze w dziewiątym gemie Gombos za kłótnie i niesportowe zachowanie został ukarany przyznaniem gema Argentyńczykowi. Arguello wykorzystał ten bodziec i po raz trzeci w tym spotkaniu oglądaliśmy – a jakże! – tie-breaka. Tam mniej błędów popełnił Facundo i to on triumfując 7-5 wygrał całe spotkanie 2:1 w setach. Mecz trwał niespełna cztery godziny! To niesamowity wynik, jak na to, że do zwycięstwa potrzebne były dwa sety.

Poniedziałkową serię meczów pierwszej rundy rozpoczęło starcie Australijczyka Jacoba Grillsa z Czechem Zdenkiem Kolarem. Znajdujący się na początku drugiej setki w rankingu ATP Kolar po raz drugi ma okazję uczestniczyć w turnieju w Poznaniu – dwa lata temu zdołał awansować nawet do ćwierćfinału. W starciu z 23-letnim Grillsem, plasującym się w rankingu o ponad sto pięćdziesiąt lokat niżej, Czech był więc uważany za zdecydowanego faworyta. Choć pierwszy set zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Kolara (6:1), jego rywal postawił mu bardzo trudne warunki, a aż cztery gemy były rozstrzygane na przewagi. W decydujących momentach czeski tenisista za każdym razem potrafił jednak przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę. Druga partia rozpoczęła się od dość niespodziewanego zwycięstwa Grillsa w pierwszym gemie przy serwisie Kolara. 22-letni Czech szybko zdążył jednak zaliczyć przełamanie powrotne, a dalsza część seta przebiegała już pod jego dyktando. Ostatecznie Kolar wygrał tą partię 6:3 i pewnie awansował do drugiej rundy, w której zmierzy się z rozstawionym z numerem czwartym Szwedem Eliasem Ymerem.

Sporą niespodzianką zakończył się za to kolejny mecz pomiędzy Niemcem Matsem Moraingiem i Belgiem Christopherem Heymanem. Faworyzowany Moraing uległ bowiem w dwóch setach rywalowi notowanemu łącznie o ponad 260 pozycji niżej w rankingu ATP. Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany, jednak później Heyman wygrał trzy gemy z rzędu i dzięki temu pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:3 na jego korzyść. Przebieg drugiego seta był jeszcze bardziej wyrównany i przez długi czas zanosiło się na to, że zakończy się on tie-breakiem. Ostatecznie jednak przy stanie 5:5 Belg zdołał przełamać serwis Morainga, co spowodowało, że Niemiec w przypływie wściekłości zniszczył jedną ze swoich rakiet. Choć w kolejnym gemie tenisista z kraju naszych zachodnich sąsiadów bronił się do końca, to jednak finalnie Heyman dopełnił dzieła, wygrywając całą partię 7:5 i sensacja stała się faktem. Zawodnik z Belgii po bardzo dobrym meczu w swoim wykonaniu awansował do drugiej rundy, gdzie już czeka na niego rozstawiony z numerem ósmym Włoch Gianluca Mager.

Bartosz Węgielnik i Adam Adamczak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here